jar3k
05-05-2008, 20:24
[05-05-2008] - 1 dzień
Po 6 dniowej wędrówce po magazynach poczty polskiej, wśród niezliczonej ilości różnej wielkości paczek i listów - doszedł nareszcie do mnie Poeocilotheria pederseni L3.
Położyłem paczkę z pajączkiem na stole. Wyciągnąłem nóż do chleba. Lekkim i zwinnym ruchem przeciąłem taśmę z pudełka. Szybkim i delikatnym ruchem otworzyłem karton.
Pośród niezliczonej ilości kartek z zapiskami i kawałkami styropianu zobaczyłem nieskazitelnie biały papier toaletowy. W środku równie białą kliszówkę, a w niej jeszcze bielszy papier taletowy zwinięty w kulkę, który był lekko zwilżony.
W środku tej kulki zobaczyłem P.pederseni.
Wystarczył lekki podmuch powietrza wydobytego prosto z płuc (z lekką nutką serka topionego znanej firmy o smaku szczypiorkowym), by pederseni się poruszył.
Zwinnym ruchem otworzyłem kliszówkę by wsadzić tam mojego podopiecznego.
Nagotowałem wrzątku, by szybko rozmoczyć włókno kokosowe.
Wlałem wrzątek do małego, lśniąco-srebrnego garnuszka w celu rozmoczenia włókna kokosowego, które wcześniej umieściłem w ów garnku.
Następnie garnuszek poszedł siedzieć na 15 min za okno w celu ochłodzenia jego zawartości.
Przez te 15 min. zdążyłem wrzucić pajączkowi wylęg świerszcza.
Mały świerszcz wylądował na dnie kliszówki. Włamek sekundy później pederseni znalazł się w tym samym miejscu gdzie wylądował świerszcz.
// Wnioski: Poe jest cholernie szybkie, szybsze od mojej irminii i dużo bardziej ruchliwe.
Następnie wydobyłem z półki niewielkie ale wysokie pudełeczko (około 2x szersze i wyższe od kliszówki).
Włókno kokosowe okazało się za mokre, więc wziąłem pełną garść włókna do dłoni i mocno ścisnąłem (w celu odprowadzenia wody).
Ubiłem około centymetrową warstwę podłoża.
Gdzieś w kuchni znalazłem patyczki do grilla (drewniane). Połamałem je i wsadziłem do pudełeczka.
Nadszedł czas na eksmitowanie P.pederseni z kliszówki.
Lekko dmuchałem i dotykałem patyczkiem Poe aby wylazła, ale ta za cholere nie chciała.
Po 5 minutach wreszcie wbiegła do nowego mieszkania.
Aktualnie siedzi sobie nieopodal lampki i się wygrzewa.
Po 6 dniowej wędrówce po magazynach poczty polskiej, wśród niezliczonej ilości różnej wielkości paczek i listów - doszedł nareszcie do mnie Poeocilotheria pederseni L3.
Położyłem paczkę z pajączkiem na stole. Wyciągnąłem nóż do chleba. Lekkim i zwinnym ruchem przeciąłem taśmę z pudełka. Szybkim i delikatnym ruchem otworzyłem karton.
Pośród niezliczonej ilości kartek z zapiskami i kawałkami styropianu zobaczyłem nieskazitelnie biały papier toaletowy. W środku równie białą kliszówkę, a w niej jeszcze bielszy papier taletowy zwinięty w kulkę, który był lekko zwilżony.
W środku tej kulki zobaczyłem P.pederseni.
Wystarczył lekki podmuch powietrza wydobytego prosto z płuc (z lekką nutką serka topionego znanej firmy o smaku szczypiorkowym), by pederseni się poruszył.
Zwinnym ruchem otworzyłem kliszówkę by wsadzić tam mojego podopiecznego.
Nagotowałem wrzątku, by szybko rozmoczyć włókno kokosowe.
Wlałem wrzątek do małego, lśniąco-srebrnego garnuszka w celu rozmoczenia włókna kokosowego, które wcześniej umieściłem w ów garnku.
Następnie garnuszek poszedł siedzieć na 15 min za okno w celu ochłodzenia jego zawartości.
Przez te 15 min. zdążyłem wrzucić pajączkowi wylęg świerszcza.
Mały świerszcz wylądował na dnie kliszówki. Włamek sekundy później pederseni znalazł się w tym samym miejscu gdzie wylądował świerszcz.
// Wnioski: Poe jest cholernie szybkie, szybsze od mojej irminii i dużo bardziej ruchliwe.
Następnie wydobyłem z półki niewielkie ale wysokie pudełeczko (około 2x szersze i wyższe od kliszówki).
Włókno kokosowe okazało się za mokre, więc wziąłem pełną garść włókna do dłoni i mocno ścisnąłem (w celu odprowadzenia wody).
Ubiłem około centymetrową warstwę podłoża.
Gdzieś w kuchni znalazłem patyczki do grilla (drewniane). Połamałem je i wsadziłem do pudełeczka.
Nadszedł czas na eksmitowanie P.pederseni z kliszówki.
Lekko dmuchałem i dotykałem patyczkiem Poe aby wylazła, ale ta za cholere nie chciała.
Po 5 minutach wreszcie wbiegła do nowego mieszkania.
Aktualnie siedzi sobie nieopodal lampki i się wygrzewa.