Pokaż pełną wersję : Kopulacja Chromatopelma
Samiec: ostatnia wylinkę przeszedl 3 miesiące temu. Od tego czasu tylko raz widzialem jak sie napelnial. Ogolnie to prawie wcale nie jadl i ma mały odwlok.
Samica: czekalem aż przejdzie na L13 (co nastapilo 2 dni temu), teraz jeszcze troche poczekac, podkarmic i bedzie gotowa...
Pytania: 1) jak sprawdzic czy samiec jest gotowy? 2) podobno Chromki lubia konsumowac partnera "po", dla pewnosci przydalo by sie dopuscic ze 2 razy, znacie dobre sposoby na uratowanie samca? 3) moze jeszcze jakies rady?
1. Nie da się, jedynie to, że samiec może pukać.
2. Jeśli były by problemy, to oddziel od siebie pająki, np. linijką.
podobno Chromki lubia konsumowac partnera "po", dla pewnosci przydalo by sie dopuscic ze 2 razy, znacie dobre sposoby na uratowanie samca?
Chromki dopuszcza się tylko raz.
uuu...
mozesz powiedziec cos wiecej: samca raz, czy samice raz? i czemu tak? moze masz link do jakiegos artykulu o tym?
xs400 Chromatopelmy są bardzo niewdzięczne no i dopuszczanie ich to loteria.
A czemu dopuszcza się raz? Ano temu, że samiec może być pożarty przed aktem, zabity przed aktem nawet jak samica jest nażarta na maksa, do zapłodnienia może w ogóle nie dojść i samiec po czynie zostanie zżarty, samica po złożeniu kokonu może go zjeść, itd.
Artykułów nie ma z tego co wiem a potwierdza to doświadczenie :).
Dzieki za info, ale to ze samiec MOZE (a nie musi) byc zejdzony to wiem, tylko nadal nie wiem czemu dopuszcza sie tylko raz?
To chyba miało być stwierdzenie na zasadzie: "saper myli się tylko raz" podobnie jest z kopulacją chromek;] chociaż wszystko zależy od charakterku samicy. Mam dwie samice identycznej wielkości nawet chyba z tego samego kokonu. U jednej samiec zrobił swoje, ba nawet spędził z nią kilka nocy co teraz zaowocowało kokonem, natomiast przy drugiej polała się "krew";p i nadal nie chce "oddać się";] Z tego co się orientuje to rzeczywiście kopulacja chromek to dosyć żmudna i trudna, a często drastyczna akcja.
Samice Chromek podobno tak mają, że jak są zapłodnione(co jest prawdopodobne po pierwszym dopuszczeniu) to prawie zawsze zjadają samca, a co do uratowania, to tylko samiec może sobie tym zaprzątać głowe, Ty nic nie poradzisz, jeżeli on sam nie ucieknie, to nie masz szans na ocalenie samca... Wiem co mówię, u mnie wyglądało to tak, że przy drugim dopuszczaniu pajączki robiły wszystko książkowo, a kiedy samiec podnosił samice ona zamknęła się na nim jak rosiczka i nie było mowy o rozdzieleniu. POWODZENIA w dopuszczaniu!!
vBulletin - Arachnea.org