Sebastian Ś.
24-07-2008, 14:42
Temat ten poruszany był nie raz, jestem także pewny ,że w przyszłości pytania w stylu „czy poradzę sobie z cambrim” nadal będą się pojawić, powinniśmy się tylko cieszyć. Im więcej hodowców ptaszników tym lepiej. Jesteśmy w takiej niszy, że odpowiadanie nawet po raz setny na te same pytania powinno być naturalne, Nie przedłużając, nie będzie to żadne „wikipediowe” ściemnianie. Będą za to porady poparte przykładami dla początkujących którzy chcą czegoś więcej niż „ Kędziorek”.
Ominę może omawianie przypadków w których na pierwszego ptasznika kupuję się Pterinochilus murinus. Dobrze byłoby aby hodowca który chciałby pójść dalej miał chociaż doświadczenia z bardziej narwanymi ptasznikami naziemnymi takimi jak Acanthoscurria geniculata czy Chromatopelma cyaneopubescens wymieniając z tych najbardziej popularnych. I właśnie teraz zaczynają się pytania „co dalej?” Ostatnio coraz częściej jestem bombardowany takimi zapytaniami. Wiele osób następnie kupuje Psalmopoeus cambridgei. Co ciekawe większość raportów wypadków dotyczą później ucieczek tego właśnie pająka. Oczywiście jeśli chcemy zacząć przygodę z ptasznikami nadrzewnymi kupujemy pająka słabo jadowitego. Teraz taka uwaga, każdy młody ptasznik nadrzewny czy podziemny przy naszym jakimś błędzie jeśli tylko „zechce” to ucieknie z prędkością na którą nie mamy szans zareagować. A wierzcie mi każdy hodowca prędzej czy później jakiś najmniejszy błąd popełni. W naszych warunkach mieszkalnych ptasznik w oka mgnieniu znajdzie kryjówkę np. za jakimś meblem.
Przedstawię teraz kilka porad dla osób które chcą zacząć hodować ptaszniki nadrzewne:
- na początek kupujemy pająka z rodzaju Psalmopoeus lub Avicularia
- musimy być gotowi na sytuacje w której ptasznik wbiegnie nam na rękę
- musimy być gotowi na gonitwę po pokoju za pająkiem
- musimy być gotowi na ucieczkę ptasznika, wiem jaki szok, strach wywołał u niektórych pająk na wolności
Pytanie czy poradzę sobie z ptasznikiem podziemnym lub mocno jadowitym nadrzewnym czy naziemnym jest nie na miejscu. Kto w ogóle ma obawy co do tego niech takiego ptasznika nie kupuje.
Mam nadzieję ,że tych kilka prostych porad wyjaśni chociaż niektóre wątpliwości. Dodatkowo musimy sami czuć się na siłach, nieprzewidziane wypadki się zdarzają ale z czasem każdy z nas poczuję, że „ czuje” to i wtedy już żaden ptasznik nie straszny:)
PS> „Jako, że na wielu forach pojawia się mit, który był tak często powtarzany, że ludzie zaczęli w niego wierzyć aż za bardzo. Mianowicie chodzi tu o kupowanie pająka od małego to się przyzwyczaisz. Jest to największa bzdura jaką można było wymyślić. Zachowanie pająka nie jest zaprogramowane i NIGDY nie będziesz wiedział jak pająk się może zachować w danej sytuacji. Radzę brać takie rady szerokim łukiem i zastanowić się czy jak pająk podrośnie to nie będzie problemów z przełożeniem? Czy w razie ucieczki domownicy będą bezpieczni? Jak zachowam się jak pająk ucieknie? To wszystko trzeba brać pod uwagę zawsze przy operacjach z każdym pająkiem. Rozwaga i jeszcze raz rozwaga. Aha pośpiech nie jest najlepszym doradcą. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że na tym forum już nieraz były tematy o przekładaniu H. lividum (mimo hodowania od L1 ludzie potem się zaczęli bać tego pająka). Także my nie powiemy czy jesteś gotowy na zakup jadowitego pająka, to powinieneś wiedzieć Ty sam drogi hodowco. My nie wiemy czy sobie poradzisz, bo wróżkami nie jesteśmy.”
Tekst: Sebastian Ś. , PS od info0
Ominę może omawianie przypadków w których na pierwszego ptasznika kupuję się Pterinochilus murinus. Dobrze byłoby aby hodowca który chciałby pójść dalej miał chociaż doświadczenia z bardziej narwanymi ptasznikami naziemnymi takimi jak Acanthoscurria geniculata czy Chromatopelma cyaneopubescens wymieniając z tych najbardziej popularnych. I właśnie teraz zaczynają się pytania „co dalej?” Ostatnio coraz częściej jestem bombardowany takimi zapytaniami. Wiele osób następnie kupuje Psalmopoeus cambridgei. Co ciekawe większość raportów wypadków dotyczą później ucieczek tego właśnie pająka. Oczywiście jeśli chcemy zacząć przygodę z ptasznikami nadrzewnymi kupujemy pająka słabo jadowitego. Teraz taka uwaga, każdy młody ptasznik nadrzewny czy podziemny przy naszym jakimś błędzie jeśli tylko „zechce” to ucieknie z prędkością na którą nie mamy szans zareagować. A wierzcie mi każdy hodowca prędzej czy później jakiś najmniejszy błąd popełni. W naszych warunkach mieszkalnych ptasznik w oka mgnieniu znajdzie kryjówkę np. za jakimś meblem.
Przedstawię teraz kilka porad dla osób które chcą zacząć hodować ptaszniki nadrzewne:
- na początek kupujemy pająka z rodzaju Psalmopoeus lub Avicularia
- musimy być gotowi na sytuacje w której ptasznik wbiegnie nam na rękę
- musimy być gotowi na gonitwę po pokoju za pająkiem
- musimy być gotowi na ucieczkę ptasznika, wiem jaki szok, strach wywołał u niektórych pająk na wolności
Pytanie czy poradzę sobie z ptasznikiem podziemnym lub mocno jadowitym nadrzewnym czy naziemnym jest nie na miejscu. Kto w ogóle ma obawy co do tego niech takiego ptasznika nie kupuje.
Mam nadzieję ,że tych kilka prostych porad wyjaśni chociaż niektóre wątpliwości. Dodatkowo musimy sami czuć się na siłach, nieprzewidziane wypadki się zdarzają ale z czasem każdy z nas poczuję, że „ czuje” to i wtedy już żaden ptasznik nie straszny:)
PS> „Jako, że na wielu forach pojawia się mit, który był tak często powtarzany, że ludzie zaczęli w niego wierzyć aż za bardzo. Mianowicie chodzi tu o kupowanie pająka od małego to się przyzwyczaisz. Jest to największa bzdura jaką można było wymyślić. Zachowanie pająka nie jest zaprogramowane i NIGDY nie będziesz wiedział jak pająk się może zachować w danej sytuacji. Radzę brać takie rady szerokim łukiem i zastanowić się czy jak pająk podrośnie to nie będzie problemów z przełożeniem? Czy w razie ucieczki domownicy będą bezpieczni? Jak zachowam się jak pająk ucieknie? To wszystko trzeba brać pod uwagę zawsze przy operacjach z każdym pająkiem. Rozwaga i jeszcze raz rozwaga. Aha pośpiech nie jest najlepszym doradcą. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że na tym forum już nieraz były tematy o przekładaniu H. lividum (mimo hodowania od L1 ludzie potem się zaczęli bać tego pająka). Także my nie powiemy czy jesteś gotowy na zakup jadowitego pająka, to powinieneś wiedzieć Ty sam drogi hodowco. My nie wiemy czy sobie poradzisz, bo wróżkami nie jesteśmy.”
Tekst: Sebastian Ś. , PS od info0