PDA

Pokaż pełną wersję : [PODSTAWY] PRZYGOTOWANIE ŁUPINY ORZECHA KOKOSOWEGO


Blackmane
22-01-2007, 16:21
Zapewne wielu z was zastanawia się czy waszemu pupilowi potrzebne jest schronienie, jeśli tak, to jakie, z czego wykonane itd. W miarę jak zaczynacie odpowiadać sobie na te wszystkie pytania, pojawiają się nowe obawy – pleśń, roztocza i wiele innych nieprzyjemności, o których wolicie nie myśleć. Wielu zapewne zrezygnowało z kryjówki dla swojego ptasznika ze względu na te właśnie obawy, które spędzały sen z powiek. W poniższym artykule mam zamiar trochę wam ułatwić zadanie, jeżeli chodzi o wybór kryjówki, przekonać was, że stworzenie kryjówki jest potrzebne i przydatne, a także przedstawić kilka pomysłów i sposobów ich realizacji.

Życie na wolności a życie w terrarium
Każdy z pająków przez nas hodowanych kieruje się podstawowymi instynktami. Pająk musi jeść, musi mieć odpowiednią wilgotność, temperaturę i musi czuć się bezpiecznie. Jeśli nie ma zapewnionego któregoś z powyższych to zmienia miejsce na inne. Stara się znaleźć miejsce, w którym może wypocząć, nabrać sił, a także w przyszłości złożyć kokon. Takie miejsce ma być dla niego domem, azylem i jego domeną. W przypadku ptaszników nadrzewnych czy podziemnych sprawa wygląda nieco inaczej, lecz co ma powiedzieć naziemny ptasznik. W warunkach naturalnych czyha na niego wiele niebezpieczeństw i pułapek. Duże drapieżniki, deszcze czy palące słońce, wszystkie czynniki są przeciwko niemu i jedyne, co pozostaje to znaleźć miejsce bezpieczne gdzie będzie mógł przeczekać czasy niepokoju. Wiele gatunków poszukuje nor, dziupli, korzeni, zapadlisk. Przed słońcem da mu cień, przed deszczem suchy kąt, a przed drapieżnikami kryjówkę, która pozwoli mu na obronę. A jak to się ma do naszych terrariów? Otóż nasz pajączek jest zdany tylko na naszą łaskę i niełaskę, światło żarówki jest słońcem, spryskiwacz z przegotowaną wodą to deszcz, a 30-to centymetrowa pęseta to drapieżnik o stalowych kleszczach. Z perspektywy pająka życie w terrarium może być albo rajem, albo piekłem w zależności od właściciela i dlatego każdy z nas powinien stworzyć swojemu pupilowi warunki zbliżone do naturalnych, a przede wszystkim zapewnić mu schronienie.

Wybór
Zacznijmy od tego, co może posłużyć pajączkowi za schronienie. W sumie wszystko, co nam tylko wpadnie do głowy, ale musimy przestrzegać pewnych zasad. Najważniejsze, aby nasza kryjówka:

* była bezpieczna dla pająka, nie powodowała zagrożenia (nie osunęła się na niego, nie spadła)
* była stworzona przede wszystkim z myślą o pająku, a nie o naszym „widzi mi się”
* była dla pająka przytulna Ważne jest także, żeby kryjówka wytrzymywała dużą wilgotność, dlatego wszelkiego rodzaju kryjówki z papieru, tektury, czy innych materiałów podatnych na gnicie i pleśnienie nie wchodzą w rachubę. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Jeśli kryjówka zacznie gnić, to możemy liczyć się z tym, że wda się pleśń, która w efekcie może przejść na naszego pupila i wtedy problem robi się poważny. Dlatego co może być kryjówką? Dobrymi materiałami są, stare doniczki ceramiczne, obcięty spód plastikowej butelki, ale najlepszym rozwiązaniem jest połówka orzecha kokosowego, którą bardzo polecam i którą mam zamiar omówić.


Trudny orzech do zgryzienia
Pewnie ktoś z was powie tak: „A co tu omawiać, bierze się orzecha i tyle”, hmm, no niestety, bo w tej kwestii musimy zadbać o dobro pajączka, dlatego potrzebujemy przygotowania. Co najważniejsze, oczywiście musimy mieć orzech kokosowy, czy to ze sklepu czy też z innego źródła. Taki orzech musimy przepiłować na pół i wydrążyć ze środka wszystkie nieczystości. Gdy to już zrobimy, powinniśmy zadbać o „wejście”. Sporo osób umieszcza po prostu połówkę orzecha pod skosem, wbijając ją w podłoże. To dobry sposób, jednak ma wadę, otóż wiele pajączków lubi sobie przekopać otoczenie i zdarza się, że w kryjówce coś takiemu ptasznikowi jeszcze nie pasuje. Wiercić się wtedy i może po prostu poruszyć łupinę, która go zamknie, potem trzeba to poprawić i cykl może się tak powtarzać. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest nawiercenie otworu wejściowego. W tym celu musimy w kokosie zrobić dziurę o średnicy większej niż odwłok pupila, bądź też stworzyć wejście na tzw. „iglo”. Nazwa chyba mówi za siebie. Jeśli zrobiliśmy już to, to dopiero połowa sukcesu. Przed nami najważniejszy etap.

Konserwacja
Bardzo ważnym etapem przygotowania łupiny jest konserwacja, sposobów jest kilka. Niektórzy malują lakierem nietoksycznym od wewnątrz taką łupinę, inni tworzą zaprawy itd. , ale po co się męczyć jeśli można bez użycia lakierów i innych specyfików zakonserwować kokos na wiele, wiele miesięcy. Jak to zrobić? Sposób wygląda następująco. Bierzemy naszą „kryjówkę” i wkładamy do wrzącej wody. Wody musi być w garnku tyle by zakryła cały kokos, dodatkowo musi być zasolona. Jak solić? Słusznie, ale bez przesady. Wkładamy łupinę do tak przygotowanej cieczy i gotujemy. Czas powinien wynosić więcej niż 10 minut, gdzie według mnie 20 – 30 minut wystarcza. Gdy już wygotujemy kokosa, a właściwie to, co po nim zostało, zauważymy, że łupina jest ciemna. To dobry znak. Teraz taką łupinkę po zabiegu wyparzania przygotowujemy do zabiegu wypalania. Wkładamy łupinę do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 – 200 stopni. Cała woda musi odparować, aż kokos zrobi się jasny. Gdy go wyjmiemy i wystudzimy, może się okazać, że jest wilgotny, wtedy musimy powtórzyć zabieg. Wypalanie powinno trwać tak około 30 minut.
Dla malutkich pajączków można tak przygotować schronienie z łupinki od orzecha włoskiego.

Co to daje?
Po takim zabiegu nasza skorupa jest wyparzona i wypalona. Jest to jeden z lepszych sposobów konserwacji kokosa w domowych warunkach. Łupina jest pozbawiona wilgoci i choć jest materiałem organicznym to jej podatność na robi się bardzo niska. W dodatku sól wchłonięta w skorupę sprawi, że nie pojawią się roztocza czy jacyś inni niespodziewani goście.

Sól – co na to mój pająk
Na pewno od razu pojawiło się w waszych głowach takie pytanie. Czy wasz pupil nie będzie narzekał na zasolenie skorupy (które w gruncie rzeczy jest niewielkie). Otóż nie. Jeszcze nie zdarzyło się by jakiś ptasznik padł od wyparzonej łupiny. Jeśli mu się nie spodoba to zrobi sobie przeprowadzkę.

Gdzie to postawić
Kryjówkę najlepiej postawić w rogu terrarium. Nie powinniśmy pryskać na nią wodą.

Spazik
31-01-2007, 22:22
Mam pytanko w związku z tym kokosem juz go przepilowałem na pół wspominałes o tym żeby nie pryskać kokosa oki ale jesli będe spryskiwał podłoże to mam porostu podnieść mu skorupke czy nie pryskać pod skorupka??

Pik
31-01-2007, 22:59
Powinno się zawsze zwilżać tylko połowę terrarium.
Po prostu pryskasz tę część terra, na której nie masz kokosa. :)

Jak spadnie na niego kilka kropli też przecież się nic nie stanie. :)

Regit
02-02-2007, 13:32
Mówiłeś, że dla małych pajączków wystarczy orzech włoski... Ja zrobiłem takie coś ze dwa tygodnie temu. Wygotowałem w solance, potem wyparzyłem w piekarniku, a i tak zaczynał mi pleśnieć :/ Wiesz może czym było to spowodowane? Trochę go przysypałem ziemią aby był bardziej stabilny, czy to może być właśnie ten problem? Ziemia jak to ziemia w terrarium, wilgotna... a wilgoć + orzech = problem z pleśnią...

Blackmane
02-02-2007, 18:59
Zgadza się. Z orzechem włoskim bywa różnie. Sam to kiedyś sprawdzałem przez zwykłą ciekawość. Orzech włoski to już tylko estetyka, jeśli musisz go mieć to zaimpregnuj lakierem nietoksycznym.

Regit
02-02-2007, 21:56
aaa nie będę się grzebać z lakierem :P wsadziłem mu kapsel od coca coli :P

greegor
07-02-2007, 00:42
kokos może zapleśnieć nawet, jeżeli jest dobrze wyparzony, wypalony, i nie jest pryskany. Wystarczy że stoi na wilgotnym podłożu i może zapleśnieć.
Spazik, nie męcz pająka, on nie musi mieć idealnie wszędzie mokrego podłoża. Najlepiej żeby pod kokosem podłoże było suche, wtedy prawdopodobieństwo rozwoju pleśni na nim zmniejsza się.

Draculla
10-02-2007, 10:51
Moja rosea ma jak narazie plastikową doniczkę przeciętą na pół, lecz mam już wydrążonego kokosa teraz go tylko zakonserwuję tylko martwi mnie jedno czy pająk będzie umiał do niego wejść. Moja rosea jest L16 odpiłowałem przód kokosa i otwór ma średnicę 6,5 cm a w doniczce jest o wiele większy

doniekg
10-02-2007, 11:47
Witam mam 2 liscce jesienne i chcialbym zakonserwowac im kilka galonzek drzew zeby sobie chodzily :) i nie wiem czy moge zrobic to tak samo jak z kokosem :?: :o

Veldrinn
12-02-2007, 16:41
Ja zrobiłem mojemu maluszkowi kryjoke z nakretk iz soku Tarczyn. Mam pytanko czy farba z nakretki mu nie zaszkodzi?
Pozdrawiam

Blackmane
12-02-2007, 17:10
Jesli to farba fabryczna z tarczyna to nie :)

Veldrinn
12-02-2007, 17:18
Fajnie :) A jeszcze zapomniałe mzapytać, czy usunąc to węwnetrzą wysciółkę z nakretki, tak, żeby został głoły metal czy mozna jąspokojnie zostawić ?

Pik
12-02-2007, 17:34
Szkodliwa ona na pewno nie jest,
bo w końcu napój bezpośrednio się z nią styka.
Jak chcesz. Ja bym chyba zostawił.

kizalf
05-11-2008, 14:37
ja zrobiłem domek z miseczki po margarynie "Śniadaniowa" w suficie wypaliłem kilka dziurek żeby sauny pająkowi nie robić ;), wejście zrobiłem a'la iglo i muszę powiedzieć, że pająkowi się podoba, nawet się w tej dziupli wylinił, i wychodzi tylko polować, niestety nie wygląda to za fajnie bo miseczka ma kolor kremowy z niebieskimi nadrukami, starałem się jak najbardziej przysypać ją podłożem ale kiedy przysycha to się przy wejściu osuwa i widać plastik, ma ktoś pomysła jakim lakierem to pomalować żeby nie zaszkodziło maluszkowi ??
maluszek to Lasiodora parahybana L9-10 chyba bo już straciłem rachube ;)

hołek
06-11-2008, 21:11
a po co chcesz lakierować plastyk?? chyba ze po to, żeby zmienić kolor, ale zamiast tego lepiej zmień kryjówke..