LoRd
17-01-2007, 15:16
źródło:http://thobbyist.proboards25.com/index.cgi?board=Bites&action=display&thread=1119023303
Acanthoscurria geniculata
Niedawno zostałem ukąszony przez mojego białokolanowego, dorosłą samicę max. 18 cm wielkości. Kiedy dolewałem jej wody, musiałem ją zaniepokoić, zawsze była agresywna, ale to mnie zupełnie zszokowało. Kiedy sięgałem ręką nad jej kryjówką by napełnić jej poidełko, wystrzeliła z niej i zdążyła ukąsić dwa razy zanim zdążyłem cofnąć dłoń. Pierwszym przekłuła mnie lekko pod kciukiem, bolało, ale było to suche obronne ukąszenie. Drugie, na moje nieszczęście, było normalnym pełnym atakiem, ukąszenie uderzyło mnie jak pociąg, kły przebiły mięśnie pod kciukiem i niemalże od razu zaczęło piec jak tysiąc rozgrzanych igieł wbijających się w ramię. Geniculata wróciła do swojej kryjówki całkiem zadowolona ze swojej roboty. W tym czasie biegałem już w kółko jak kura z uciętą głową, chociaż zasada to zachować spokój i być zrelaksowanym, ale realia ukąszenia są ZUPEŁNIE inne. Przez 10-15 minut ból był umiarkowany i nieustanny, ale w następne pół godziny sprawy się znacznie pogorszyły. Moja żona zadzwoniła po karetkę, ja w tym czasie zawinąłem sobie ciasno bandaż wokół nadgarstka dłoni, która do tej pory znacznie spuchła, wtedy poczułem spazmy bólu od dłoni w górę do łokcia, zacząłem się bardzo pocić i szybko odwadniać. Po przyjechaniu karetki, sanitariusz nie wiedział co zrobić. Zapewnił że praca serca i oddychanie są w normie, co dało mi i żonie poczucie pewności. Pomimo tego zostałem zabrany do szpitala leeds central i spędziłem tam parę dni. Jedyne rzeczy poza spuchlizną i odwodnieniem, to paroksyzmy/spazmy bólu, które trwały długo po zmiejszeniu się rany i opuchlizny i wciąż zdarzają się czasem, po 6 miesiącach. Sumując, nie jest to doświadczenie, które chciałbym przeżyć jeszcze raz. Dwa dni po ukąszeniu mnie, samica wyliniała, więc może to był też powód jej wybuchu agresji. To spowodowało że mam jeszcze więcej szacunku dla niej i jej obrony terytorium. Dzięki za uwagę, socrates.
Acanthoscurria geniculata
Niedawno zostałem ukąszony przez mojego białokolanowego, dorosłą samicę max. 18 cm wielkości. Kiedy dolewałem jej wody, musiałem ją zaniepokoić, zawsze była agresywna, ale to mnie zupełnie zszokowało. Kiedy sięgałem ręką nad jej kryjówką by napełnić jej poidełko, wystrzeliła z niej i zdążyła ukąsić dwa razy zanim zdążyłem cofnąć dłoń. Pierwszym przekłuła mnie lekko pod kciukiem, bolało, ale było to suche obronne ukąszenie. Drugie, na moje nieszczęście, było normalnym pełnym atakiem, ukąszenie uderzyło mnie jak pociąg, kły przebiły mięśnie pod kciukiem i niemalże od razu zaczęło piec jak tysiąc rozgrzanych igieł wbijających się w ramię. Geniculata wróciła do swojej kryjówki całkiem zadowolona ze swojej roboty. W tym czasie biegałem już w kółko jak kura z uciętą głową, chociaż zasada to zachować spokój i być zrelaksowanym, ale realia ukąszenia są ZUPEŁNIE inne. Przez 10-15 minut ból był umiarkowany i nieustanny, ale w następne pół godziny sprawy się znacznie pogorszyły. Moja żona zadzwoniła po karetkę, ja w tym czasie zawinąłem sobie ciasno bandaż wokół nadgarstka dłoni, która do tej pory znacznie spuchła, wtedy poczułem spazmy bólu od dłoni w górę do łokcia, zacząłem się bardzo pocić i szybko odwadniać. Po przyjechaniu karetki, sanitariusz nie wiedział co zrobić. Zapewnił że praca serca i oddychanie są w normie, co dało mi i żonie poczucie pewności. Pomimo tego zostałem zabrany do szpitala leeds central i spędziłem tam parę dni. Jedyne rzeczy poza spuchlizną i odwodnieniem, to paroksyzmy/spazmy bólu, które trwały długo po zmiejszeniu się rany i opuchlizny i wciąż zdarzają się czasem, po 6 miesiącach. Sumując, nie jest to doświadczenie, które chciałbym przeżyć jeszcze raz. Dwa dni po ukąszeniu mnie, samica wyliniała, więc może to był też powód jej wybuchu agresji. To spowodowało że mam jeszcze więcej szacunku dla niej i jej obrony terytorium. Dzięki za uwagę, socrates.